Ślęza lepsza od mistrzyń Polski, Bochnia nadal na czele
fot. 1KS Ślęza Wrocław

,

Lista aktualności

Ślęza lepsza od mistrzyń Polski, Bochnia nadal na czele

Za nami czwarta kolejka PGE Basket Ligi Kobiet. Najwięcej emocji przyniosło spotkanie we Wrocławiu, gdzie 1KS Ślęza pokonała mistrzynie Polski z Lublina, rewanżując się za porażkę w Superpucharze Polski. Zwycięską serię kontynuuje Contimax MOSiR Bochnia, który pozostaje liderem tabeli. Bez porażki są również zespoły z Poznania i Warszawy.

,

Starcie 1KS Ślęzy Wrocław z Lotto AZS UMCS Lublin było jednym z najważniejszych wydarzeń weekendu. W przeciwieństwie do finału Superpucharu Polski tym razem losy rywalizacji ważyły się do ostatnich sekund. Ostatecznie podopieczne Arkadiusza Rusina zwyciężyły 79:75, odnosząc trzecią wygraną w sezonie.

Wrocławianki zakończyły pierwszą połowę z sześciopunktową przewagą, ale po zmianie stron przyjezdne przystąpiły do odrabiania strat. Ważną rolę odegrała Shyanne Sellers, a po punktach Aleksandry Wojtali lublinianki przejęły prowadzenie. Przed ostatnią kwartą wygrywały 58:57.

Decydująca odsłona przyniosła wyrównaną walkę i kolejne zmiany prowadzenia. W ważnym momencie zza łuku trafiła Aleksandra Mielnicka, a po punktach Natalii Rutkowskiej gospodynie odskoczyły na 73:69. Mistrzynie Polski zdołały jeszcze wyrównać, jednak końcówka należała do Ślęzy. Wrocławianki wykorzystały wszystkie sześć ostatnich rzutów wolnych i utrzymały przewagę do końcowej syreny.

Najskuteczniejsza na parkiecie była Mielnicka, która zdobyła 21 punktów, miała po pięć zbiórek i asyst oraz dwa przechwyty. Jej występ przełożył się na EVAL 26. Blisko double-double była Rutkowska - 14 punktów, dziewięć zbiórek i cztery bloki. W drużynie z Lublina Sellers uzyskała 19 punktów i wymusiła dziewięć przewinień. Kourtney Treffers dołożyła 17 punktów i dziewięć zbiórek, a Catherine Reese zakończyła spotkanie z 16 punktami i ośmioma zbiórkami.

Pierwszego miejsca w tabeli nie oddaje Contimax MOSiR Bochnia. Podopieczne Artura Włodarczyka pokonały na wyjeździe Lotto MKS Pruszków 112:65, odnosząc czwarte zwycięstwo w sezonie. Przyjezdne wygrały każdą kwartę, a już do przerwy prowadziły 51:28. W kolejnych minutach systematycznie powiększały przewagę, nie pozwalając rywalkom wrócić do gry.

Aż sześć zawodniczek zespołu z Bochni zakończyło mecz z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Anaya Peoples zanotowała double-double - 17 punktów i 11 zbiórek. Po 17 punktów zdobyły również Britney Jones oraz wchodząca z ławki Marta Marcinkowska. Dla lidera był to trzeci z rzędu występ z co najmniej 100 zdobytymi punktami.

W gronie niepokonanych pozostaje Enea AZS Politechnika Poznań, która zwyciężyła MB Zagłębie Sosnowiec 72:56. Sosnowiczanki przystępowały do spotkania po wygranej nad Ślęzą, ale tym razem nie zdołały narzucić swoich warunków. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego do przerwy prowadziły 48:33, a po trzech kwartach ich przewaga wynosiła już 21 punktów.

Jednym z kluczy do zwycięstwa była walka pod tablicami. Poznanianki zebrały 54 piłki, w tym 20 w ataku, przy 37 zbiórkach przeciwniczek. Laura Miskinienė zakończyła spotkanie z dziewięcioma punktami i 13 zbiórkami. Bardzo dobrze zaprezentowała się również Anna Jakubiuk, która w niespełna 22 minuty zdobyła 19 punktów i miała siedem zbiórek, trafiając siedem z ośmiu rzutów z gry. Feyonda Fitzgerald dołożyła 15 punktów, cztery asysty i trzy przechwyty.

Udany początek sezonu kontynuuje także SKK Polonia Warszawa. Czarne Koszule pokonały przy ulicy Reymonta PGE Wisłę Kraków 77:73 i mają bilans 3-0. Ważna dla losów spotkania okazała się trzecia kwarta, wygrana przez podopieczne Jeleny Skerović 29:20.

Warszawianki do zwycięstwa poprowadziły Erika Davenport i Martha Burse, które zdobyły łącznie 57 z 77 punktów zespołu. Davenport zanotowała 32 punkty, 14 zbiórek i sześć przechwytów, kończąc mecz ze wskaźnikiem EVAL 44. Burse dołożyła 25 punktów, pięć zbiórek, trzy asysty i cztery przechwyty.

Krakowiankom zaszkodziły 22 straty, które utrudniły im wykorzystanie dobrej skuteczności rzutowej. W zespole Białej Gwiazdy double-double uzyskała Taylor Williams - 17 punktów i 10 zbiórek. Gospodynie musiały radzić sobie bez Julii Niemojewskiej i nadal czekają na pierwsze ligowe zwycięstwo.

Trzecią wygraną w czwartym występie odniosła Energa Toruń, która pewnie pokonała Isands JTEC Wichoś Jelenia Góra 91:56. Torunianki od początku kontrolowały spotkanie, a wysoka przewaga pozwoliła trenerowi Elmedinowi Omaniciowi dać szansę także zawodniczkom rezerwowym.

Znakomicie pod koszami spisała się Jack Animam. W nieco ponad 24 minuty zdobyła 22 punkty i zebrała aż 20 piłek, osiągając EVAL 44. Kolejny udany występ zanotowała Łucja Grządziela, która do 10 punktów dołożyła 10 asyst. Wśród przyjezdnych najskuteczniejsza była Isidora Tripković - autorka 24 punktów, pięciu zbiórek i siedmiu asyst. Nie wystarczyło to jednak do przerwania serii porażek jeleniogórzanek.

Udanie przed własną publicznością zaprezentował się Pro-Network Enea AJP Gorzów Wlkp., pokonując Artego Bydgoszcz 84:55. Zespół Dariusza Maciejewskiego już do przerwy prowadził 46:22, a po zmianie stron spokojnie utrzymywał wysoką przewagę. Gorzowianki były skuteczniejsze z gry i zdecydowanie wygrały rywalizację pod tablicami - 47:26.

Na wyróżnienie zasłużyła Magdalena Szymkiewicz, która wykorzystała wszystkie dziewięć rzutów wolnych i zakończyła spotkanie z 13 punktami. Klaudia Gertchen zdobyła 14 punktów, trafiając cztery z ośmiu prób zza łuku. Dla drużyny Krzysztofa Szewczyka była to czwarta porażka w sezonie.