Piotr Gliniak:
– Zespół z Warszawy wykorzystał wszystkie swoje atuty i wygrał w pełni zasłużenie. My niestety na pierwsze dziewięć posiadań rywala nie byliśmy w stanie obronić ośmiu, co tak naprawdę ustawiło cały mecz. Próbowaliśmy gonić wynik, ale drużyna z Warszawy miała to pod kontrolą. W ciągu siedmiu dni rozegraliśmy trzy mecze, a do 28 stycznia zagramy ich w sumie dziesięć, może jedenaście – nie licząc Młodzieżowego Pucharu Polski.

Nie mam pretensji do swoich zawodniczek. Jesteśmy mocno porozbijani, trenujemy w siedem–osiem osób, nie mamy czasu ani na odpoczynek, ani na odnowę, ani na normalny trening czy analizę meczów. Teraz każdy kolejny mecz to przede wszystkim walka o to, żeby nikomu nic się nie stało. Dopiero później będziemy myśleć, jak to wszystko poukładać. Duże brawa dla dziewczyn.