- Liga jest bardzo ciężka, lecz zawsze polska ekstraklasa była ciężka - mówi Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin
fot. www.yukaphoto.com.pl

,

Lista aktualności

- Liga jest bardzo ciężka, lecz zawsze polska ekstraklasa była ciężka - mówi Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin

Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin jako jedyna drużyna w obecnym sezonie Energa Basket Ligi Kobiet, nie zaznała jeszcze porażki. Dobrze jest także w EuroCup, gdzie udało się w ostatniej kolejce (ponownie) wygrać z InvestInTheWest Enea Gorzów Wlkp. i znacznie zbliżyc się do fazy play-off. Jka to wszystko wygląda w ocenie trenera "Pszczółki" oraz reprezentacji Polski U20 - Krzysztofa Szewczyka?

,

Trzeci mecz i trzecia wygrana z zespołem z Gorzowa Wlkp., co jest do tego kluczem?

Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin) - Wygraliśmy w sezonie już trzy spotkania i nie byłbym do końca szczery twierdząc, że tego się spodziewaliśmy. Różnica w budżetach obu klubów jest znacząca, jednak mamy dobrą grupę zawodniczek realizujących nasze założenia. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. A czy mamy patent na zespół z Gorzowa Wlkp.? Na chwilę obecną mamy sześć zwycięstw z rzędu (również trzy w poprzednim sezonie – przyp. red.) i z tego się cieszymy. Jakiś plan na ten zespół mamy i jest on skuteczny, nie można jednak lekceważyć rywala. Jest to drużyna z dobrymi zawodniczkami i doświadczonym trenerem, która w dalszej części sezonu będzie groźna.

Wczoraj bardzo dobrze zagrała Kamiah Smalls oraz Ivana Jakubcova, jednak na plus wypadł także cały zespół?

- Oczywiście obie zagrały bardzo dobre spotkanie, szczególnie groźne były w rzutach za trzy punkty. Nie możemy jednak zapominać, iż kreowały je inne zawodniczki. To nie jest tak, że one wzięły piłkę i same zagrały. Reszta drużyny musiała bardzo ciężko na to wszystko pracować, więc tutaj pochwala należy się dla całego zespołu.

Tym meczem „zmazana” została plama po przegranym i bardzo słabym spotkaniu z Horizontem Mińsk?

- Ten zeszłotygodniowy mecz z Hotizontem, nie ułożył się tak jakbyśmy tego chcieli. Nie ma co ukrywać, że zagraliśmy bardzo słabo – szczególnie w ataku. W tym elemencie był duży problem, a dodatkowo doszła bardzo dobra skuteczność zza linii 6,75 rywalek. Wiedzieliśmy, że jeżeli chcemy awansować to musimy wygrać jakieś spotkanie wyjazdowe i staraliśmy się tego nie odkładać na później. Już przed meczem powiedzieliśmy sobie, że chcemy tego dokonać w Gorzowie Wlkp. i to się udało.

Czasu na odpoczynek nie będzie dużo, gdyż już w sobotę mecz w Poznaniu. Gospodynie to trochę nieobliczalny zespół?

- Prosto z Gorzowa Wlkp. jedziemy już do Poznania, gdzie spędzimy te kilka dni przed meczem. Rywalki nie rozpoczęły sezonu dobrze, jednak w ostatnim meczu pokazały zdecydowanie lepszą grę. Są tam dobre zawodniczki, na odpowiednim poziomie żeby w tej lidze wygrywać. Jeśli chodzi o nas, to mam nadzieję, że podstawowe zawodniczki odpoczną przed te dwa dni i przygotujemy się do tego spotkania, tak dobrze na ile będziemy mogli. Spodziewamy się bardzo ciężkiego meczu w Poznaniu i dużej ilości walki.

Ślęza wygrywa z BC Polkowice, gdzie wyróżniają się rodzime zawodniczki. Beniaminek z Warszawy od początku jest groźny i celuje w fazę play-off, a słabiej w sezon wszedł mistrz Polski. Za nami dopiero pięc kolejek, a już jest ciekawie?

- Liga jest bardzo ciężka, lecz zawsze polska ekstraklasa była ciężka. Teraz poziom trochę się wyrównał i nie jest on taki, jak choćby 3 czy 4 lata temu. Teraz zdecydowanie każdy może wygrać z każdym, szczególnie w pojedynczym meczu. Dodatkowo te zespoły, które grają w pucharach w jakiś sposób to dodatkowo odczuwają. Z całą pewnością będą jeszcze jakieś niespodzianki, gdyż jest to nieuniknione. Nie ma się tutaj czemu dziwić, gdyż nie tylko w Polsce tak jest. Dla przykładu podam zespół grający w Eurolidze z Wenecji, który w ostatniej kolejce ligowej zdobył zaledwie 37 punktów. Jeśli chodzi o beniaminka z Warszawy, to jest to zespół bardzo groźny, tak samo jak Zagłębie Sosnowiec czy też ostatniego słowa nie powiedziała jeszcze także drużyna z Poznania.

W kontekście zawodniczki do 23 roku życia. Kilka spotkań już za nami, są plusy?

- Ten przepis na pewno pomógł i dał im minuty gry, a czy widać już jakiś tego efekt? Myślę, że jest na jeszcze za wcześnie. W moim zespole oczekiwałbym takiej większej młodzieńczej fantazji po dziewczynach, aby nie bały się wychodzić i rzucać. Jednak nie mogą to być rzuty na zasadzie – mam piłkę, to sobie rzucę. Tylko, jak zespół na to pracuje i są otwarte pozycje, to mają rzucać albo grać 1x1 a nie wahać się czy zastanawiać i szukać lepiej ustawionych koleżanek. To jest dopiero pięć ligowych kolejek i wszyscy muszą się do tego przyzwyczaić - trenerzy do rotacji i zawodniczki do tego, że są pełnoprawnymi „osobami” do gry na parkiecie. Pierwsze oceny myślę, że będzie można wystawić po zakończeniu pierwszej rundy rozgrywek.

- Liga jest bardzo ciężka, lecz zawsze polska ekstraklasa była ciężka - mówi Krzysztof Szewczyk, trener Pszczółka...

Opublikowany przez Energa Basket Liga Kobiet Piątek, 5 listopada 2021