VBW Arka Gdynia - Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 85:81 (22:21, 24:18, 16:19, 23:23)
Gdynia: Kunek 30 (5x3), Spanou 13 (10zb), Miskiniene 13 (12zb), Slamova 7, Rembiszewska 7, Kastanek 7, Balintova 5, Greinacher 3
Lublin: Bertsch 21, Milazzo 16, Niedźwiedzka 13, O'Neill 10, Fassina 7, Pavel 4, Kośla 2, Sklepowicz 2
Zacięte i dobre dla „oka” było spotkanie gospodyń z lubelską „Pszczółką”, które zakończyło się ostatecznie triumfem gospodyń. Sam początek meczu pokazał, że przyjezdne nie stoją na straconej pozycji. Dobra gra w obronie oraz celne rzuty Jennifer O’Neill „trzymały” drużynę trenera Krzysztofa Szewczyka w grze (22:21). W drugiej kwarcie VBW Arka w dalszym ciągu nie potrafiła wypracować sobie bezpiecznej przewagi, mimo nawet chwilowego zrywu pod koniec pierwszej połowy (46:39).
- Jest to bardzo wyrównane spotkanie. Wszyscy mówili, że faworyt do zdobycia Suzuki Pucharu Polski jest jeden i tym faworytem była drużyna w Gdyni, a tu Pszczółka Lublin AZS dotrzymuje kroku. Jest to bardzo dobry, wyrównany mecz, kosz za kosz. W końcówce drużyna z Gdyni trochę odskoczyła – powiedział w przerwie meczu obecny na meczu Prezes Polskiego Związku Koszykówki Pan Radosław Piesiewicz.
- Mam nadzieję, że druga połowa będzie również wyrównana, a czekamy także na wieczorne spotkanie. Tegoroczna edycja Suzuki Puchar Polski jest niezwykle ciekawa. Wczorajsze spotkania również były wyrównane, gdzie „Pszczółka” pokonała drużynę z Gorzowa Wlkp. Mam nadzieję, że ten turniej będzie bardzo ciekawy i tak będzie aż do finału, gdzie ja osobiście liczę na dogrywkę. - dodał Prezes Piesiewicz.
Co nie udało się w pierwszej połowie, udało się zrealizować tuż po dłuższej przerwie.
Akcje Artemis Spanou, Laury Miskiniene czy też Alice Kunek budowały coraz to większą przewagę (60:48). Tak też było w pierwszych minutach ostatniej kwarty, kiedy to po celnym rzucie zza linii 6,75 Angeliki Slamovej na tablicy wyników było już (58:42). Gdy wydawało się, że VBW Arka odniesie łatwe zwycięstwo do boju ruszyły zawodniczki z Lublina. Celne rzuty Morgan Bertsch czy też „trójka” Klaudii Niedźwiedzkiej zniwelowały straty do 4 „oczek” – (58:62), jednak na być może dalszą walkę o zwycięstwo zabrakło czasu.
CCC Polkowice - KS Basket 25 Bydgoszcz 70:68 (8:13, 20:25, 25:16, 17:14)
Polkowice: Ellenberg-Wiley 24, Hampton 15, Nacickaite 8, Gertchen 7, Telenga 7, Stanković 6, Gajda 3
Bydgoszcz: Evans 22, Burdick 19, McBride 14, Międzik 6, Stankiewicz 5, Michałek 2
22 punkty Shante Evans oraz dobra gra Cierry Burdick (19 punktów, 14 zbiórek), nie uchroniły wicemistrza Polski przed porażką z wiceliderem obecnego sezonu zasadniczego z Polkowic. KS Basket 25 po 13 minutach prowadził (30:18), by po kolejnym celnym rzucie zza linii 6,75 przewagę jeszcze powiększyć. Tuż przed dłuższą przerwą CCC rwanymi akcjami próbowało „wrócić” do gry, jednak w dalszym ciągu ton rywalizacji nadawała drużynę trenera Piotra Kulpekszy (38:28). Po zmianie stron pobudzone w szatni „Pomarańczowe” odrabiały straty, by w połowie trzeciej kwarty doprowadzić do upragnionego remisu (po 41). Od tego momentu, aż do samego końca trwała zacięta rywalizacja kosz za kosz. Na 43 sekundy przed końcową syreną po trafieniu Evans było (68:66) dla zespołu z Bydgoszczy, jednak celny rzut za trzy Ellenberg-Wiley ponownie dał je CCC. W odpowiedzi nieskuteczna była Evans, co pozwoliło ostatecznie drużynie z Dolnego Śląska na zwycięstwo.