Finał, mecz 3: Wygrana Wisły Can-Pack, przebudzenie Simmons
fot. Marcin Pirga/Wisła Can-Pack

Lista aktualności

Finał, mecz 3: Wygrana Wisły Can-Pack, przebudzenie Simmons

Wisła Can-Pack Kraków pokonała Ślezę Wrocław 86:56 w trzecim spotkaniu wielkiego finału Basket Ligi Kobiet i tym samym przegrywa w serii już tylko 1-2. Mecz nr 4 już w niedzielę o godz. 18.30. Transmisja w TVP Sport.

GALERIA ZDJĘĆ

Krakowianki rozpoczęły spotkanie od mocnego uderzenia i po kolejnych akcjach Hind Ben Abdelkader i Meighan Simmons prowadziły już 11:2. Później co prawda lepiej prezentowały się Sharnee Zoll i Agnieszka Skobel, ale to gospodynie ciągle były skuteczniejsze, a dodatkowo prezentowały się bardzo solidnie w defensywie. Dzięki reprezentantce Belgii Wisła Can-Pack wygrywała po 10 minutach rywalizacji 22:14.

Drugą część meczu zawodniczki trenera Jose Ignacio Hernandeza rozpoczęły od serii 8:1, ponownie sprawiając rywalkom spore problemy dzięki dobrej obronie. Ponadto nie do zatrzymania były ciągle Ben Abdelkader i Simmons, powiększając przewagę zespołu z Krakowa nawet do 21 punktów. Ślęza w tej kwarcie rzuciła tylko 10 punktów, dzięki czemu mistrzynie Polski wygrywały po pierwszej połowie 43:24.

Na początku trzeciej kwarty ważnymi zawodniczkami Wisły Can-Pack były Vanessa Gidden i Ewelina Kobryn - po akcjach tych podkoszowych gospodynie utrzymywały swoją wysoką przewagę. Nadal swoimi trojkami zaskakiwała także Simmons, a wrocławianki nie mogły znaleźć na nią sposobu. Po rzucie z dystansu Agnieszki Szott-Hejmej po 30 minutach gry było już 68:44.

W ostatniej kwarcie krakowianki powiększały swoje prowadzenie do blisko 30 punktów. Trener Arkadiusz Rusin w takiej sytuacji rotował składem, dając więcej minut zawodniczkom dotychczas drugoplanowym. Gospodynie ciągle prezentowały swój skuteczny styl gry i dzięki temu zwyciężyły ostatecznie 86:56.

Najlepszą zawodniczką Wisły Can-Pack była Meighan Simmons, która zdobyła 23 punkty i pięć zbiórek. 15 punktów dodała do tego Agnieszka Szott-Hejmej. W ekipie z Wrocławia wyróżniała się Kourtney Treffers z 12 punktami.

- Myślę, że przede wszystkim zagrałyśmy bardziej konsekwentnie w ataku, w obronie był ten sam poziom. Wcześniej miałyśmy jednak problem z wykorzystaniem przewagi pod koszem. Dzisiaj od początku wyszłyśmy skoncentrowane i zaczęłyśmy to wykorzystywać. To przyniosło łatwe punkty, zbudowałyśmy dużą przewagę, którą kontrolowałyśmy do końca meczu - mówiła przed kamerami TVP Sport Agnieszka Szott-Hejmej.

- Na początku otworzyłyśmy obwodowe zawodniczki. Później próbowaliśmy się na nich skupić, a otworzyły się wysokie. Kompletnie zawiedliśmy w defensywie, tak naprawdę od tego się wszystko zaczęło. Do tego w pierwszej połowie popełnialiśmy głupie straty – podkreślał w rozmowie z TVP Sport trener Arkadiusz Rusin.

-----

Po meczu powiedzieli:

Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): - To było bardzo dobre spotkanie w wykonaniu Wisły, byliśmy tłem dla zespołu z Krakowa. Na początku play-offów powiedziałem i ciągle to powtarzam - bez względu na to, co wydarzyło się wcześniej musimy w każdym kolejnym meczu walczyć o zwycięstwo. Przed nami analiza dzisiejszego spotkania, obejrzymy błędy, jakie popełniliśmy. Jutro podejdziemy do gry z zupełnie innym nastawieniem. Nikt nam nic nie podaruje, trzeba sobie wywalczyć. Nie chcę się zagłębiać teraz w tym, co zrobiliśmy źle. Wyjaśnimy sobie to wszystko wewnątrz zespołu. Jutro jest nowy mecz, zobaczymy zupełnie inny zespół Ślęzy.

Zuzanna Sklepowicz (zawodniczka Ślęzy): - Źle podeszłyśmy do tego spotkania. Nic nie funkcjonowało w naszej obronie, w ataku również. Gdyby wpadło nam więcej rzutów, to być może byśmy się napędziły... Trzeba przeanalizować to, co się stało, wymazać z pamięci tę porażkę i walczyć jutro.

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack): - Dziś było łatwiej niż się spodziewaliśmy, zagraliśmy fantastyczny mecz. W pierwszej połowie wpadały nam rzuty, których nie potrafiliśmy trafić w meczach we Wrocławiu. To zrobiło różnicę. Grając na takim poziomie, jak dzisiaj, możemy rywalizować ze Ślęzą. Było więcej agresywności w naszej obronie, mieliśmy ofensywne zbiórki. Musimy jutro wygrać, żeby wrócić do Wrocławia. Ale wiem, że to będzie inny mecz, bo Ślęza to bardzo dobry zespół.

Magdalena Ziętara (zawodniczka Wisły Can-Pack): - Jestem dumna z drużyny. Byłyśmy pod ścianą, ale pokazałyśmy, że potrafimy walczyć. Nie popadamy w hurraoptymizm, bo to dopiero pierwszy krok. Statystyki pokazują, że byłyśmy lepsze pod każdym względem. Ograniczyłyśmy poczynania rywalek, trafiałyśmy rzuty, których nie trafiałyśmy we Wrocławiu. Ważne, żebyśmy odpoczęły. Mam nadzieję, że jutro będziemy mieć świeżość i też uda się zwyciężyć.