,

Lista aktualności

Pszczółka - Wisła (4): Seria wraca do Krakowa

Dopiero piąte spotkanie w serii ćwierćfinałowej Basket Ligi Kobiet wyłoni zwycięzcę. Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin przegrała drugi mecz na własnym parkiecie z Wisłą Can-Pack Kraków 58:64.

,

Trener Wisły Jose Ignacio Hernandez mówił, że jego zawodniczki muszą zmienić przede wszystkim swoje podejście do gry. Krakowianki od pierwszych minut wzięły sobie te słowa do serca. Błyskawicznie trzy akcje zamieniły na punkty. Początkowy przestój lublinianek przerwała Dorota Mistygacz. Akademiczki musiały zewrzeć szyki obronne i zmusić rywalki do popełniania błędów. Ta sztuka udawała im się coraz lepiej, bo mistrzynie Polski nie miały otwartej drogi do kosza. Jednak ich obrona również spisywała się dobrze, co z kolei mocno psuło plany gospodyniom. Pierwsza kwarta stała pod znakiem nieskutecznej ofensywy z obu stron. Dodatkowo, akademiczki zawodziły na linii rzutów wolnych. Wykorzystały tylko 3 z 7 prób. Pomimo tego, po 10 minutach gry to one prowadziły 15:14.

W drugiej odsłonie obie drużyny regularnie dopisywały kolejne punkty na tablicy wyników. Jednak zarówno „Pszczółki”, jak i rywalki, nie ustrzegły się serii błędów. Dlatego w ciągu 4 minut rezultat spotkania zmienił się tylko nieznacznie. Po „czasie” dla trenera Krzysztofa Szewczyka to przyjezdne objęły prowadzenie 21:20. Gra miejscowych nie układała się jednak tak, jakby chciał tego szkoleniowiec i ponownie musiał przywołać zawodniczki do ławki. Akademiczki często nie mogły nawet zakończyć akcji rzutem. Wisła natomiast zaczęła odskakiwać gospodyniom. Dopiero w ostatnich sekundach tej partii niemoc lublinianek przerwała Asia Boyd. Na przerwę akademiczki schodziły przegrywając 24:28.

Po powrocie na parkiet oba zespoły szybko dorzuciły kilka punktów do swoich zdobyczy. Lepiej w tym względzie spisywały się jednak obrończynie tytułu. Po kilku minutach gry im również rozregulował się celownik. Żadna z ekip długo nie mogła się przełamać. Cenne trzy punkty dla lubelskiej drużyny zdobyła wchodząca z ławki Kateryna Dorogobuzova. Ta sama koszykarka zniwelowała później stratę do Wisły do zaledwie jednego „oczka” – 33:34. Potem do głosu doszły zawodniczki gości. W końcówce kwarty „Biała Gwiazda” złapała wiatr w żagle i objęła kilkupunktową przewagę – 43:36.

Tuż po rozpoczęciu ostatniej odsłony Wisła wyszła na 10-punktowe prowadzenie za sprawą celnej „trójki” Meighan Simmons. Dobrze ułożona ręka tej koszykarki w sumie 4 razy sprawiała lubliniankom problemy w obronie zza łuku. Swoje zrobiły też same gospodynie, które w całym meczu spudłowały aż 11 rzutów wolnych. „Pszczółki” spróbowały jeszcze poderwać się do gry, ale ich strata była już zbyt duża. Ostatecznie AZS UMCS przegrał 58:64.

Teraz seria przenosi się z powrotem do Krakowa. W środę poznamy półfinalistę play-off Basket Ligi Kobiet.

======

Konferencja pomeczowa:

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack Kraków):

Czeka nas kolejny mecz w Krakowie. Kiedy przyjeżdżaliśmy tutaj, to naszym celem było wygranie chociaż jednego meczu. Chcieliśmy wygrać oba, nie udało się, ale teraz mamy przynajmniej jeszcze szansę na awans. Zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż wczoraj, myślę nawet, że to był nasz najlepszy mecz w tej serii.

Vanessa Gidden (Wisła Can-Pack Kraków):

Od początku sezonu szanujemy każdy zespół, z którym gramy. Nigdy nie chodzi o to jak grają inne drużyny, tylko jak gramy my. Dzisiaj miałyśmy inne podejście i zdecydowałyśmy, że nie możemy przegrać. Jestem dumna z moich koleżanek, sztabu szkoleniowego i zarządu za wspieranie nas, bo wiele osób może patrzeć teraz na Wisłę i zadawać sobie pytanie „Co się dzieje?”. Każdy mecz jest inny, czy to gramy z Lublinem czy Wrocławiem, to nie ma znaczenia – to koszykówka. Jestem dumna z całej drużyny za zespołowy wysiłek. Nie liczył się jeden zawodnik, tylko zespołowość.

Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin):

Gratulacje dla trenera i zespołu z Krakowa. To zwycięstwo dzisiaj zasłużone w przekroju całego meczu. Wisła, poza małymi fragmentami, kontrolowała to spotkanie. Tak naprawdę my zagraliśmy to, co sobie założyliśmy. Zatrzymaliśmy Wisłę na 60 punktach, ale jeżeli my u siebie na sali nie trafiamy 11 rzutów wolnych, to wiadomo, że będziemy mieli w tej ofensywie gdzieś tam problem. Dzisiaj Wisła zagrała zdecydowanie lepiej pod każdym względem – koszykarskim, zespołowości i zaangażowania – a mimo to byliśmy cały czas w grze i to jest taka nadzieja dla nas, że na ten piąty mecz. Pojedziemy do Krakowa, już dwa razy w tym sezonie wygraliśmy. Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy wygrali tam trzeci raz.

Kateryna Dorogobuzova (Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin):

Niestety, przegraliśmy dzisiaj, chociaż mieliśmy zupełnie inny plan. Bardzo chciałyśmy wygrać, ale coś się nie udało. Wiadomo, że Wisła jest mocnym zespołem i nie oszukujmy się, że po prostu dadzą się pokonać. Wyszły na parkiet z zupełni innym zaangażowaniem. Mają szeroki skład, więc u nich jest tak, że jak komuś nie idzie, to wychodzi inna zawodniczka i coś daje z siebie. Szczególnie Simmons była dla nich taką „iskierką”, trafiła 4 „trójki”. Przez to był taki wynik i przegrywaliśmy prawie drugą połowę cały czas. To nie jest koniec. Nie jesteśmy pokonane, nie jesteśmy w żaden sposób załamane, jesteśmy zmotywowane i jedziemy po zwycięstwo do Krakowa.

======

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin – Wisła Can-Pack Kraków 58:64 (15:14, 9:14, 12:15, 22:21)

AZS: Ugoka 17 (13 zb.), Boyd 9, Owczarzak 12, Dobrowolska 2, D. Mistygacz – Dorogobuzova 18, Jujka, M. Mistygacz

Wisła: Kobryn 4, Ygueravide 13, Ziętara 2, Abdelkader 19, Gidden 4 – Pop 3, Simmons 12, Morrison 7, Szott-Hejmej